Kultura

Bardowie w Stodole

Legendy bardów XX wieku - wykonawcy

Koncert Legendy bardów XX wieku, zorganizowany 17 listopada 2019 roku w Klubie Stodoła, rozpoczął się od melodii Gdzie ta keja. Nie muszę dodawać, że publiczność od razu zaczęła nucić, a wręcz śpiewać piosenkę, której autorem i kompozytorem jest Jerzy Porębski. Koncert był kolejną imprezą Artystycznej Przystani Łodzi – Tawerny Keja, która jest azylem dla osób lubiących piosenki żeglarskie, turystyczne i poezję śpiewaną. Utwory Okudżawy, Cohena, Nohavicy i Wysockiego z całą pewnością należą do tego nurtu.

Dominika Żukowska i Andrzej Korycki na czerwonym tle - fot. Roman Soroczyński
Dominika Żukowska i Andrzej Korycki na czerwonym tle – fot. Roman Soroczyński

Koncert był ewidentnym zastosowaniem zasady „dwa w jednym”. Bowiem utwory bardów wykonywali … bardowie! Nie waham się użyć tego słowa. Wprawdzie Słownik Języka Polskiego enigmatycznie formułuje definicję barda, ale już w Wikipedii możemy przeczytać, że tym mianem „określa się wybitnego artystę, wykonującego własne, literacko i muzycznie dopracowane utwory z towarzyszeniem instrumentu – zwykle gitary”. Tylko jedno słowo z tej definicji nie do końca było w pełni zrealizowane: „własne”. Chociaż tu też można dyskutować!

Zostawmy jednak dyskusje, bo podczas każdego koncertu najważniejsze są piosenki. No, może poza pewnymi występami, ale na takie nie chadzam i nie zajmuję się nimi.

Dominika Żukowska i Andrzej Korycki - fot. Roman Soroczyński
Dominika Żukowska i Andrzej Korycki – fot. Roman Soroczyński

Dominika Żukowska i Andrzej Korycki przepięknie zagrali na gitarach i zaśpiewali utwory Bułata Okudżawy i Władimira Wysockiego. Na przemian po polsku i po rosyjsku zabrzmiały między innymi: Modlitwę, Buty, Gruzińską, O papierowym żołnierzyku, Balonik, Trzy miłości czy Ostatni trolejbus. Niezwykle ciekawie wypadła piosenka Ach panie, panowie, do której polskie słowa napisała Agnieszka Osiecka. Co ciekawe, O piechocie zaśpiewała Pani Dominika. Chyba pierwszy raz słyszałem ten – wydawałoby się, typowo męski – utwór w żeńskim wykonaniu. Wśród utworów Wysockiego zwróciły moją uwagę, również śpiewane w obydwu językach, Konie narowiste.

Paweł Orkisz - fot. Roman Soroczyński
Paweł Orkisz – fot. Roman Soroczyński

Przyznam, że – o ile z utworami Cohena i Nohavicy jestem w miarę na bieżąco – ostatnio nie słuchałem zbyt często pieśni Okudżawy i Wysockiego. Interpretacje bardzo mnie wzruszyły, zatem podczas przerwy chciałem kupić nagrane przez nich płyty. Jak się okazało, nie było żadnej płyty tego duetu, za to natrafiłem na perełkę w postaci dwupłytowego albumu Pawła Orkisza Nie zamykajcie proszę drzwi, który zawiera pieśni Bułata Okudżawy. Nie ukrywam, że teraz zaczynam polowanie na kolejne płyty krakowskiego barda. Ciekaw jestem, czy znajdą się na nich utwory Leonarda Cohena. Tak się bowiem złożyło, że grający na gitarze Paweł Orkisz – jako następny wykonawca koncertu Legendy bardów XX wieku – śpiewał, w większości tłumaczone przez siebie, pieśni kanadyjskiego poety i piosenkarza. Na scenie towarzyszyli mu Piotr Bzowski (gitara) i Zygmunt Golonka (piano). Usłyszeliśmy między innymi: Tańcz mnie po miłości kres (Dance me to the end of love), Ptak na drucie (Bird on the wire), Prawo (The Law) i Kochałem Cię dziś rano (Hey, that’s no way to say goodbye).

Od lewej: Zygmunt Golonka, Paweł Orkisz, Piotr Bzowski - fot. Roman Soroczyński
Od lewej: Zygmunt Golonka, Paweł Orkisz, Piotr Bzowski – fot. Roman Soroczyński

Z kolei Łukasz Nowak (gitara i śpiew) oraz Marcin Snokowski (akordeon) pokazali swoją fascynację twórczością Jaromira Nohavicy. Śladem jego utworów podążyli do różnych miast, wśród których znalazły się: Cieszyn (Tésínská), Petersburg (Petérburg), Ostrawa (Ostravo), Sarajewo (Sarajevo) i … Warszawa (Szlag mnie trafi). Nie obyło się też bez Czarnej dziury i wirtuozerskiego popisu Marcina Snokowskiego, który zagrał między innymi dwa słynne tanga: La Cumparsita Rodrigueza i Ta ostatnia niedziela Jerzego Petersburskiego.

Marcin Snokowski i Łukasz Nowak - fot. Roman Soroczyński
Marcin Snokowski i Łukasz Nowak – fot. Roman Soroczyński

Niezależnie od tego, kto i czyje pieśni śpiewał, podczas koncertu Legendy bardów XX wieku znalazło się kilka wspólnych elementów: piękna muzyka i mądre, ponadczasowe teksty, gitary akustyczne jako instrument wiodący oraz wspólny śpiew z publicznością. Nie inaczej było na zakończenie, kiedy to wszyscy artyści – a jakże, przy udziale publiczności! – zaśpiewali hymn, którym został utwór Leonarda Cohena Alleluja (Hallelujah).

Ostatnia pieśń wieczoru - Alleluja/ fot. Roman Soroczyński
Ostatnia pieśń wieczoru – Alleluja/ fot. Roman Soroczyński

Podczas imprezy jeden z prezenterów wyraził radość, że tego typu koncert jest organizowany w Stodole. Nazwał ten Klub klimatycznym miejscem. Nic dodać, nic ująć! Sądzę, że w Warszawie, która – co często podkreślam – nie ma porządnej hali widowiskowej, właśnie Stodoła jest miejscem, w którym każdy może znaleźć coś dla siebie. Jeśli ktoś z P.T. Czytelników chce przekonać się o tym, niech zajrzy na stronę stodola.pl.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.