Kultura

Emocje eksplodowały

A-ha tytułowe

Na koncert zespołu A-ha, organizowany 18 listopada 2019 roku na warszawskim Torwarze, zaplanowano tylko miejsca siedzące. Nic z tego! Niemal równo z rozpoczęciem pierwszego utworu, Take On me, prawie cała publiczność, która stawiła się w komplecie, wstała i zaczęła bujać się. Ludzie tańczyli, śpiewali i bawili się, dając upust swoim emocjom – kto wie, skrywanym może od trzydziestu lat!? Grupa potrafiła porwać fanów, niczym największa młodzieżowa gwiazda i sprawiła, że ten wieczór był muzycznym powrotem do przeszłości.

Widownia podczas koncertu - fot. Jakub Janecki
Widownia podczas koncertu – fot. Jakub Janecki

Odnoszący największe sukcesy w latach osiemdziesiątych zespół A-ha przyjechał do Polski po 10 latach od ostatniego koncertu. I widać było, że na ponowny ich występ był już najwyższy czas! Wydarzenie ogłoszone zostało rok temu w listopadzie i praktycznie od razu bilety zostały wyprzedane. Niestety, sporej grupie fanów nie udało się kupić biletów.

Wizualizacja podczas koncertu A-ha - fot. Jakub Janecki
Wizualizacja podczas koncertu A-ha – fot. Jakub Janecki

Osobliwość zespołu, który powstał 37 lat temu, trudno zdefiniować. Czy to melodyjne piosenki, liryczny i pięciooktawowy głos Mortena Harketa, burzliwa historia  kończenia i reaktywowania zespołu, a może to wszystko razem? Po olbrzymiej popularności w okresie, kiedy cały świat zachwycał się teledyskiem do pierwszego singla, nastąpił spadek zainteresowania zespołem i w 1994 roku postanowiono o zakończeniu kariery. Grupa reaktywowała się jednak po czterech latach, ale w 2010 roku ponownie zakończyła działalność, grając w grudniu pożegnalny koncert. W 2015 roku członkowie A-ha znowu się zeszli. Od ostatniej reaktywacji wciąż trwają, a wiele koncertów na całym świecie jest całkowicie wyprzedanych: ostatnie występy w Niemczech i przyszłoroczne w Stanach Zjednoczonych osiągnęły status sold out! Koncert w Polsce również okazał się strzałem w dziesiątkę.

Morten Harket - fot. Jakub Janecki
Morten Harket – fot. Jakub Janecki

Pierwszą część koncertu w Warszawie w całości wypełniły utwory z pierwszej płyty Hunting High and Low, której poświęcona jest obecna trasa koncertowa. Wspomniany hit Take On me uzyskał już niemal miliard wyświetleń na YouTube i jest drugim pod względem wyświetleń evergreenem  z lat 80. Raczej rzadko się zdarza, aby swój największy przebój zespół zaprezentował już na samym początku koncertu. A tak właśnie postanowiło zrobić A-ha, łamiąc wszelkie stereotypy.

Światełka na widowni - fot. Jakub Janecki
Światełka na widowni – fot. Jakub Janecki

Nostalgicznie zrobiło się przy tytułowym utworze: zamigotały światełka w telefonach, gdzieniegdzie przytulano się w tanecznym uścisku… Wiele osób śpiewało, a na chwilę Morten przestał śpiewać i na telebimie pokazano publiczność, która doskonale pamiętała słowa Hunting High and Low. Gdy wszystkie piosenki  z pierwszej płyty wybrzmiały, fani mieli dwadzieścia minut na zebranie sił do drugiej części koncertu. Ta odsłona wydarzenia przyniosła większą różnorodność w doborze repertuaru. Przedstawione zostały utwory z później wydanych albumów: Scoundrel Days, Stay on These Roads, East of the Sun, West of the Moon, Analogue oraz Foot of the Mountain. Wiele z nich publiczność śpiewała razem z zespołem. Dopełnieniem całości były efektowne wizualizacje. Morten Harket, Magne Furuholmen (instrumenty klawiszowe) i Paul Waaktaar Savoy (gitara) sprawili wielką muzyczną ucztę swoim fanom, którzy mogli choć przez chwilę cofnąć się do przeszłości.

Magne Furuholmen - fot. Jakub Janecki
Magne Furuholmen – fot. Jakub Janecki

–  Miałem obawy, czy  ktoś, kto był w stanie pobić rekord Guinessa, występując na stadionie Maracana jeśli chodzi o największą liczbę widzów na płatnym koncercie muzyki rockowej, będzie w stanie wystąpić na dużo mniejszej przestrzeni dla dużo mniejszej publiczności i zagrać z taką samą dużą energią. Koncert był jednak rewelacyjny. Wszyscy chóralnie śpiewali ich największe przeboje, no a kiedy zabrzmiały pierwsze dźwięki „Take On Me”miałem wrażenie, że warszawski Torwar eksplodował, niczym katowicki Spodek. Pozostaje pytanie: kiedy grupa A-ha kolejny raz wystąpi w Polsce – podsumowuje Kamil Baleja z Radia Złote Przeboje.

Paul Waaktaar-Savoy - fot. Jakub Janecki
Paul Waaktaar-Savoy – fot. Jakub Janecki

Był to kolejny w całości wyprzedany koncert zorganizowany przez Prestige MJM. To prawdziwa przyjemność organizować wydarzenie dla tak dużej liczby fanów. Wcześniej komplety publiczności wypełniały hale między innymi w organizowanych przez nas koncertach: Justina Biebera w Krakowie, Justina Timberlake’a i Michaela Bublé w Gdańsku, Roda Stewarta w Łodzi, Backstreet Boys w Warszawie, a także Andrei Bocellego na stadionie w Poznaniu. Zapełnione po brzegi areny oraz stadiony to wspaniałe emocje. Uwielbiamy takie sytuacje. Podobnie zresztą, jak i artyści – komentuje Mateusz Pawlicki z Agencji Prestige MJM, która zorganizowała koncert grupy A-ha.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.