Kultura

Koncertowy półmetek

Olga Avigail & Tango Attack

Program XVIII Festiwalu Kultury Żydowskiej Warszawa Singera zawiera wiele różnorodnych elementów. Niebagatelną rolę wśród nich odgrywają (nomen omen) koncerty.

Michał Hochman - fot. Marta Kuśmierz
Michał Hochman – fot. Marta Kuśmierz

We wtorek, 24 sierpnia, zorganizowano wspaniały koncert Michała Hochmana, zatytułowany Moja wędrówka. Skąd ów tytuł? I z życiorysu, i z piosenki, do której słowa napisał Andrzej Sikorowski, a muzykę skomponował Adam Abramek. Bohater wieczoru wędrował po całym świecie: urodził się na Syberii, mieszkał w Polsce, a obecnie przebywa w USA. Cały czas towarzyszą mu utwory pełne refleksji o teraźniejszości i tęsknoty za miejscami, w których mieszkał przez większość lat do czasu wyjazdu w 1968 roku. Ale tęsknią za nim również przebywający w Polsce widzowie i… artyści. Świadectwem tego niech będzie niezwykle dowcipny teledysk, nagrany w 2019 roku przez kilkunastu artystów z okazji 75 rocznicy urodzin Artysty. Nic dziwnego zatem, że na widowni koncertu Moja wędrówka znalazło się wielu przyjaciół artysty oraz autorów tekstów wykonywanych piosenek z Tadeuszem Woźniakiem na czele.

Tadeusz Woźniak na koncercie Michała Hochmana - fot. Marta Kuśmierz
Tadeusz Woźniak na koncercie Michała Hochmana – fot. Marta Kuśmierz

Obok Michała Hochmana na scenie znalazł się zespół w składzie: Maciej Gładysz (gitara elektryczna), Maciej Kopczyński (gitara akustyczna), Joachim Łuczak (skrzypce), Wojciech Gumiński (kontrabas), Kuba Jabłoński (perkusja) i Kalina Gumińska (chórek).

Widzowie usłyszeli zarówno piosenki międzywojennych artystów, jak i współczesnych polskich autorów i kompozytorów, z którymi współpracuje. Nie mogło zabraknąć tytułowej Mojej wędrówki. Ale jaki utwór wywołał największy aplauz? Oczywiście, Konik na biegunach! Piosenka, do której słowa napisał Jacek Dybek, a muzykę skomponował Franciszek Serwatka, miała bardzo ciekawe początki, a i późniejsza historia jest interesująca. Przypomnę tylko, że w 1964 roku Michał Hochman zakwalifikował się z nią do II Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu.

Michał Hochman z zespołem - fot. Marta Kuśmierz
Michał Hochman z zespołem – fot. Marta Kuśmierz

Niezwykłym urozmaiceniem koncertu były wizualizacje, które przygotowała Larissa Baldovin. Wszyscy widzowie, opuszczający Scenę Letnią Teatru Żydowskiego, podkreślali wspaniałą atmosferę, w czym niewątpliwie wielką zasługę miał bohater wieczoru, Michał Hochman.

Następny wieczór na tejże scenie miał nieco inną oprawę i wymiar. Jego „bohaterem” były bowiem Polskie tanga hebrajskie. Nie wszyscy wiemy, że w latach trzydziestych XX wieku Warszawa była nazywana sercem tang europejskich. Tę i wiele innych ciekawostek przekazywała wokalistka Olga Avigail na zmianę z liderem zespołu Tango Attack, Hadrianem Tabęckim, który w dodatku był autorem aranżacji i grał na pianinie. W składzie zespołu znaleźli się również: Grzegorz Bożewicz (bandoneon) i Piotr Malicki (gitara). Każdy utwór był wykonywany w co najmniej dwóch wersjach językowych: polskiej i hebrajskiej.

Olga Avigail & Tango Attack na scenie fot. Roman Soroczyński
Olga Avigail & Tango Attack na scenie fot. Roman Soroczyński

Widzowie dowiedzieli się, że najczęściej najpierw pojawiał się tekst polski, a następnie hebrajski. Spośród utworów, prezentowanych podczas koncertu, wyjątkiem była Niebieska chusteczka (znana również jako Błękitna chusteczka), której słowa napisał Artur Tur, a muzykę skomponował Jerzy Petersburski. Jeśli jakiś utwór spodobał się ówczesnej publiczności, bardzo szybko był nagrywany na płytę w wytwórni „Syrena-Electro” (pierwotna nazwa: „Syrena Record”). Autorem większości tekstów hebrajskich był Mordechaj Biderman. Niektóre utwory były znane pod dwoma tytułami – na przykład skomponowana przez Igo Kranowskiego Bajka (wersja polska) jest znana również jako Róża (wersja hebrajska). Nie będę wymieniać tytułów wszystkich utworów, które zagrano i zaśpiewano podczas koncertu, chciałbym jedynie zwrócić uwagę na trzy. Otóż, jedyną kobietą, której piosenkę, Abduł-Bej (słowa Ludwik Szmaragd), zaprezentowano, była Fanny Gordon, która jest chyba najbardziej znana jako  kompozytorka Balu na Gnojnej. Nie mogło obyć się bez Ostatniej niedzieli (słowa Zenon Friedwald, muzyka Jerzy Petersburski) zwanej tangiem samobójców, zaś na zakończenie widzowie usłyszeli utwór pod tytułem… Została nam piosenka (słowa Zenon Friedwald, muzyka Tadeusz Górzyński). Podziwiam Olgę Avigail i Hadriana Tabęckiego nie tylko za warstwę muzyczną, ale i za przygotowanie wielu ciekawych informacji, spośród których zaprezentowałem jedynie cząstkę.

Olga Avigail podczas koncertu - fot. Roman Soroczyński
Olga Avigail podczas koncertu – fot. Roman Soroczyński

Równie dobrze do swojego występu był Robert Więckiewicz, który w czwartek, 26 sierpnia, czytał wiersze i listy Paula Celana. O warstwę muzyczną programu Zmiennymi kluczami zadbał Mikołaj Trzaska, zaś tłumaczami wierszy byli: Julia Juryś i Ryszard Krynicki. Warto nadmienić, że w listopadzie 2020 roku minęła setna rocznica urodzin jednej z najwybitniejszych postaci poezji lirycznej. Paul Celan był prawdopodobnie pierwszym Niemcem piszącym o Holocauście. Program wziął tytuł od cyklu Zmiennymi kluczami (Mit wechselndem Schlüssel), zacytuję więc fragment wiersza tytułowego, w przekładzie Julii Juryś:

Zmiennymi kluczami/ Otwierasz dom, wiruje śnieg przemilczeń./ Raz taka krew, raz inna Tobą płynie/ Z oczu, z ust, uszami/ Wtedy zmieniasz klucz.

Wśród prezentowanych wierszy znalazły się również między innymi: Kwiat, W Egipcie, Sen i posiłek, Na wezbranym morzu czy Te lata pomiędzy mną i Tobą.

Z bogatej, sięgającej niemal dwustu listów, korespondencji między Paulem Celanem a Ingeborg Bachman wybrano dwa – tłumaczone przez Małgorzatę Łukasiewicz. O dziwo, Paul Celan w czasie II wojny światowej pracował przymusowo w obozach pracy, a Ingeborg Bachman był córką nazisty. Jednak połączyła ich literatura i dosyć dziwny związek-rozwiązek. W ostatnim liście poeta napisał, że robi się późno w jego życiu i to nazbyt wcześnie. Czyżby była to zapowiedź jego, prawdopodobnie samobójczej, śmierci w 1970 roku?

Na zakończenie pewna refleksja. Otóż, tuż przed imprezą okazało się, że… nie można robić zdjęć. Dziwne to: wszak obydwaj panowie są postaciami medialnymi, występującymi nie tylko na scenach. Wszyscy widzowie i fotoreporterzy dostosowali się do tego, zaś ja pozwalam sobie na opublikowanie zdjęcia, nie mającego pod tym względem oporów, Mikołaja Trzaski, które Rafał Pawłowski zrobił podczas innego koncertu.

Mikołaj Trzaska - fot. Rafał Pawłowski/R Plus Jazz Photography
Mikołaj Trzaska – fot. Rafał Pawłowski/R Plus Jazz Photography

Na szczęście podczas koncertu kwintetu Atanasa Valkova, w Teatrze Kwadrat, nie było takich obostrzeń. Polsko-bułgarski, świetnie mówiący po polsku, kompozytor stworzył muzykę na potrzeby serialu Król w reżyserii Jana P. Matuszyńskiego.

Atanas Valkov podczas koncertu - fot. Roman Soroczyński
Atanas Valkov podczas koncertu – fot. Roman Soroczyński

W filmie jest ona wykonywana przez orkiestrę symfoniczną, zatem koncert wymagał aranżacji uwzględniającej możliwości kwintetu. Ale cóż to jest dla zdolnego kompozytora i świetnych muzyków, którzy wystąpili w składzie: Atanas Valkov (fortepian, instrumenty elektroniczne), Oliwier Andruszczenko (klarnety, duduk), Paweł Zalewski (gamba), Ksawery Wójciński (kontrabas) i Krzysztof Gradziuk (perkusja)? Dodam jedynie, że nazwy instrumentów nie odzwierciedlają tego, co było ponadto. Niemal wszyscy panowie wydobywali z instrumentów i tego, co znajdowało się obok, niesamowite dźwięki. Oprócz suit i innego rodzaju muzyki z serialu, widzowie mieli okazję usłyszeć nowe aranżacje utworów Warszawo ma (słowa Andrzej Włast, muzyka E. Oberfeld) i Abduł-Bej. Powyżej napisałem o drugim z utworów i mam wrażenie, że był on najczęściej wykonywany podczas koncertów, na które trafiłem. Na zakończenie muzycy przygotowali niespodziankę: współczesną wersję Rebeki (słowa Andrzej Włast, muzyka Zygmunt Białostocki). Nic dziwnego, że po tak urozmaiconym koncercie publiczność domagała się bisów!

Atanas Valkov kwintet - fot. Roman Soroczyński
Atanas Valkov kwintet – fot. Roman Soroczyński

Niestety, nie posiadam zdolności teleportacji i nie mogłem być choćby na zorganizowanym w środę koncercie Niedokończona podróż Janusz Tencera, który był poświęcony pamięci Szymona Szurmieja i Janusza Senta, czy czwartkowym koncercie Meshuge w wykonaniu Karoliny Lizer. Niejako w ramach rekompensaty otrzymałem zgodę na publikację zdjęć od autorów, którzy byli na tych koncertach.

Niedokończona podróż Janusza Tencera - jedna ze scen/ fot. Janusz Molski
Niedokończona podróż Janusza Tencera – jedna ze scen/ fot. Janusz Molski
Karolina Lizer podczas koncertu Meshuge - fot. Renata Zawadzka-Ben Dor
Karolina Lizer podczas koncertu Meshuge – fot. Renata Zawadzka-Ben Dor

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.