Polityka

Marek Borowski: Pani Aniu, dziękujemy!

Zaskoczyła mnie wiadomość, iż pani Anna Machalica-Pułtorak oddaje prezesostwo w Stowarzyszeniu Otwarte Drzwi. Wiedziałem, że nosiła się z zamiarem przekazania steru organizacji młodym, ale – widząc i podziwiając jej energię – nie sądziłem, że stanie się to już teraz. Gdy jednak poznałem powody, które skłoniły ją do przyspieszenia tej decyzji zrozumiałem, że – znając swoją wartość – właściwie nie mogła postąpić inaczej.

Myślę, że Czytelnikom „Mieszkańca” nie trzeba Otwartych Drzwi specjalnie przedstawiać. Przypomnę, że powstało w 1995 r., a swoje programy adresuje do młodych ludzi zagrożonych wykluczeniem społecznym – bezdomnych, bezrobotnych, niepełnosprawnych, nie uczących się, biednych, pochodzących z dysfunkcyjnych rodzin, wychowanków domów dziecka. Z pomocy Stowarzyszenia skorzystało w minionych latach z sukcesem ponad 30 tys. osób. Bezdomni znaleźli swój dom, bezrobotni pracę, niepełnosprawni – miejsce w społeczeństwie, a wszyscy – poczucie własnej wartości, przyjaciół i szacunek. Ogromna w tym zasługa pani Anny.

Nie można powiedzieć, że jej pasja nie była doceniana. Stowarzyszenie, którego do tej pory była twarzą, cieszy się opinią organizacji innowacyjnej, poszukującej wciąż nowych rozwiązań. Otrzymało szereg prestiżowych nagród i wyróżnień, w tym nagrodę specjalną Ministra Pracy i Polityki Społecznej, tytuł Dobrej Praktyki PFRON, wyróżnienie w konkursie na Inicjatywę Obywatelską Pro Publico Bono. Nie przeszkadzało to jednak urzędnikom rzucać mu od czasu do czasu przysłowiowe kłody pod nogi, w związku z czym często proste na pozór sprawy urastały do rangi wielkich problemów.

Pani Anny długo to nie zrażało. Kłopoty mobilizowały, a największą nagrodą była satysfakcja z pracy. W końcu jednak postanowiła powiedzieć: dość. Czarę goryczy przepełniły ostatnie wydarzenia. Najpierw z czysto biurokratycznych względów Otwartym Drzwiom odmówiono dotacji. Po interwencjach PFRON przyznał się do błędu i nawet przeprosił, ale równocześnie pojawiły się zarzuty wobec Zakładu Aktywności Zawodowej osób niepełnosprawnych pod nazwą Galeria „Apteka Sztuki”. Z powodu przekroczenia wskaźnika zatrudnienia personelu w stosunku do osób niepełnosprawnych o 1,7%(sic!), cofnięta została koncesja na jego prowadzenie. Do urzędników nie przemawiały wyjaśnienia, że w trakcie urlopu macierzyńskiego i wychowawczego pracownicy zatrudniona została osoba na zastępstwo. W procedurach odwoławczych wszystkie instancje podtrzymały niekorzystną dla Stowarzyszenia decyzję, mimo że taki wskaźnik nie obowiązuje w innych budżetowych instytucjach. Udało się uzyskać tylko tyle, że „Apteka Sztuki” jest nadal prowadzona,             do zwrotu pozostaje jednak 1 mln zł długu i jej przyszłość – mimo iż legitymuje się najwyższą efektywnością zatrudnienia wśród wszystkich takich zakładów  w Polsce! – wciąż  jest zagrożona.

Trudno się dziwić Pani Ani, że nie może się z tym wszystkim pogodzić. „Po 20 latach pracy/…/ okazało się, że cały dorobek stracił rację bytu. Niebyt, czarna dziura, co jeszcze? A faktycznie przecież, realnie, udało nam się stworzyć nowy model skutecznego wspierania osób niepełnosprawnych i przeciwdziałania wykluczeniu społecznemu” – pisze w liście pożegnalnym.

Miałem okazję współpracować z panią Anną przy różnych jej inicjatywach, dlatego chciałem Jej serdecznie podziękować za działalność w Stowarzyszeniu w imieniu własnym oraz   tysięcy ludzi, którym pomogła. Mówi się, że nie ma ludzi niezastąpionych. Ale są tacy, których zastąpić jest niezwykle trudno. Gdy wokół tyle przykładów obojętności, tacy społecznicy, jak Pani Machalica-Pułtorak, przywracają wiarę w człowieka. Cieszę się, że Pani Ania nie rozstaje się ze Stowarzyszeniem do końca i jako Honorowy Prezes będzie wspierała nowe kierownictwo swoimi radami i doświadczeniem.

Marek Borowski

Senator Pragi i Targówka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.