Polityka

Piotr Gadzinowski: Letni Atlas Lewicy Polskiej

Ponieważ mamy sezonowy wysyp przeróżnych lewic, czas najwyższy bogactwo to uporządkować i usystematyzować. Zwłaszcza, że jesienią nadejdzie czas wyborów. Dlatego lepiej wcześniej wiedzieć po co sięgać. Zły wybór grozić może późniejszymi bólami głowy, podbrzusza, a nawet serią bolesnych wymiotów.

x/ LEWICA PAŁACOWA. Występuje w Polsce rzadko. Ostatnim jedynym, rozpoznanym jej reprezentantem był profesor Tomasz Nałęcz. Osobisty doradca ds. historycznych pana prezydenta Bronisława Komorowskiego.

Z racji zajmowanego stanowiska i historycznego wykształcenia profesor Nałęcz codziennie komentował bieżącą polską politykę w imieniu pana prezydenta. Też historyka, ale na poziomie magistra.

Czynił to z wrodzoną sobie elokwencją, korzystając z historycznego warsztatu, bo polska polityka jest nadal anachroniczna, konserwująca myślenie sprzed dwóch wojen światowych.

Czemu doradca prawicowego prezydenta uchodził za lewicowca ? Profesor Nałęcz pisał kiedyś o Józefie Piłsudskim, zwłaszcza o jego młodzieńczych, lewicowych latach. I jakoś ta piłsudczykowska lewicowość na Nałęcza spłynęła.

Niestety przegrana Bronisława Komorowskiego to kres instytucji Lewicy Pałacowej. Nowemu prezydentowi doradzać będą wyłącznie duszpasterze.

x/ LEWICA ROBOTNICZO – CHŁOPSKA. Czołowym jej reprezentantem jest Piotr Ikonowicz z Ruchu Sprawiedliwości Społecznej, który w tym sezonie politycznym zawarł sojusz z Ruchem Społecznym Sławomira Izdebskiego. Tego z byłej „Samoobrony”, popierającego w niedawnych wyborach prezydenckich Pawła Kukiza.

Jak łatwo zauważyć ów związek polityczny jest w połowie lewicowy, tej Ikonowiczowskiej, i połowie prawicowy, tej Izdebskiej.

Pomimo tego życzę Piotrowi udanego pożycia. Przynajmniej do najbliższych wyborów parlamentarnych.

x/ LEWICA KRYSTALICZNIE CZYSTA LEWICOWA. Najbardziej ortodoksyjnie lewicową na całej polskiej lewicy jest partia „Razem”. Zwana też „Buraczkami”. To od barwy jaką oni na swe sztandary przyjęli. Zmieszanego czerwonego z niewstrząśniętą zielenią.

Buraczki uważają się za jedyną, prawdziwą lewicą w naszym kraju. Dlatego nie chcą być razem z innymi lewicami, czy ugrupowaniami lewico podobnymi. Po co się ideowo brudzić.

Buraczki mają przerąbane w mediach mainstreamowych, bo te traktują ich jak ohydną, polską Syrizę. Dodatkowo liderzy Buraczków są oczytani i wyszczekani, a tego gwiazdy krajowego komentarza politycznego wyjątkowo nie lubią. Po kilku takich medialnych starciach zjednoczone krajowe media nie cierpią Buraczków bardziej niż Leszka Millera. Co jeszcze miesiąc temu wydawało się niemożliwe.

Dlatego „Razem” skazane zostało na banicję do Internetu. Na razie w oficjalnych sondażach ich poparcie oscyluje wokół jednego procenta.

x/ WIATRACZKI. Tak zwane jest nowe lewicowe ugrupowanie występujące pod oficjalną nazwą „Biało – czerwoni”.

Skupia ono dwie generacja uchodźców z SLD. Starszą, czyli tych, którzy cztery lata temu opuścili SLD dla Janusza Palikota. A teraz opuścili Palikota dla Andrzeja Rozenka, który też wtedy opuścił SLD dla Janusza Palikota. Oraz najnowszą generację, czyli tych którzy obecnie opuścili SLD wraz z Grzegorzem Napieralskim. Drugim, obok Rozenka, liderem „Biało – czerwonych”.

Analitycy polskiej sceny politycznej aktualnie spierają się kto w tym liderskim duecie jest „biały”, a kto „czerwony”. Nie mają wątpliwości kim jest „ – „.

To pani Popławska. Nie Magdalena, ta znana aktorka, tylko Aleksandra. Polityczka, nadal mniej znana. Formalnie jest ona przewodniczącą Wiatraczków, bo w tym sezonie politycznym dominuje trend na wysuwanie kobiet przed męski szereg.

A skąd nazwa „Wiatraczki”? Od partyjnego logo, przypominającego farmę wiatrową, zaprojektowanego przez znanego grafika Tomasza Wiatera.

x/ ŻABA. Tak określają obserwatorzy krajowej sceny politycznej SLD. Ci umiarkowani. Radykałowie już okrzyknęli Sojusz „dinozaurem” i już chcą odstawić go do muzeum.

Czemu umiarkowani porównują SLD do żaby? Bo nadal wierzą w ukryty w niej potencjał. Wierzą, że pod tą powłoką, kryje się zaklęty przez złe, prawicowe media, uroczy, młody książę. Z wielkim potencjałem. I trzeba jeszcze tylko znaleźć dziewicę polityczną, która by żabę pocałowała, i ów potencjał polityczny uwolniła.

Taką całuśnicą ma być Barbara Nowacka. Ale ona sparowana jest politycznie z Januszem Palikotem. I tu problem dla żaby, bo nie każdy jej organ chce jego pocałunku.

Z drugiej strony z całego lewicowego atlasu tylko eseldowska żaba ma szansę przeskoczyć próg wyborczy.

I lewicowo rechotać w przyszłym, zdominowanym przez prawicę Sejmie.

Piotr Gadzinowski.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.