Polityka

Piotr Gadzinowski: Wieści z „TRYBUNY”

PIEŚŃ ULICY

Jeszcze będzie przepięknie |
Jeszcze będzie normalnie
Jeszcze będzie przepięknie aaa…

– śpiewał w 2006 roku Tomek Lipiński z kapeli Tilt podczas wieców wyborczych. Śpiewem swym wspierał wówczas Platformę Obywatelską w wyborach samorządowych. Piosenka, napisana już w 1990 roku opowiadała o nadziei danej ludziom nafaszerowanym strachem. Ponieważ fajną melodyjkę miała to stała się potem nieformalnym hymnem wyborczym Platformy Obywatelskiej, a twarz Tomka Lipińskiego jej plakatem wyborczym. W kolejnych kampaniach. Tak jak twarze Daniela Olbrychskiego, Andrzeja Wajdy, Agnieszki Holland czy Wojciecha Karolaka. Tych wielu artystów, którzy bezkrytycznie twarze swoje liderom PO oddali.

Oddawali rzec można bezinteresownie, a czasem z jakimś wyrafinowanym sadomasochizmem.

Na początku maja odbyła się w Teatrze Wielkim wielka akademia na cześć X – lecia Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej. Ustępujące kierownictwo uhonorowało i nagrodziło ludzki, którzy Instytut stworzyli i potem mu nie naświnili. Ustawa tworząca Instytut powstała za rządów SLD. Byłem posłem sprawozdawcą i współtwórcą tej ustawy, za co podziękowano mi publicznie. Ustnie. Ale o innych ludziach SLD już zapomniano. Jak choćby o premierze Milerze, za czasów którego projekty ustawy trafiły do Sejmu. Uhonorowano za to nagrodą premiera Marka Belkę, który przyszedł już w czasie procesu legislacyjnego. Ale jest prezesem NBP. Uhonorowano też licznych polityków PO. Chociaż Platforma Obywatelska była jedyną partią, która od początku do końcowego głosowania była przeciwko tej ustawie. Czego Agnieszka Holland i Andrzej Wajda zauważyć nie chcą. Nie chcą zauważyć, ze to Donald Tusk zablokował w 2009 roku projekt ustawy zapewniający stałe finansowanie telewizji i radiu publicznemu. Wynegocjowany przez SLD z PO i PSL. A stale o taki projekt w wypowiedziach dla mediów postulują. Podobnie Wojciech Karolak nie chce zauważyć, że za czasów rządów PO i prezydenta Komorowskiego artystom odebrano pięćdziesięcioprocentową ulgę podatkową dotyczącą ich honorariów.

Ale wszyscy oni publicznie głosują na PO ze względów „estetycznych”. Wbrew interesom, zwłaszcza materialnym, ludzi kultury.

Nie wiem czy dzisiaj Tomek Lipiński śpiewnie obiecuje przepiękną przyszłość. Na Facebooku organizuje właśnie protest przeciwko likwidacji Muzeum Karykatury w Warszawie. Muzeum jest mu bliskie, bo jego ojciec, Eryk Lipiński stworzył je.

Niestety stworzył je za czasów PRL – u. To już dla wielu „wolnościowców” z PO jest już wystarczającym powodem do restrukturalizacji. Przez likwidację.

Cóż z tego, że – jak piszą Tomek i Zuzanna Lipińska – „Nasz Ojciec stworzył tę placówkę od zera, właściwie cudem.Muzeum to stało się przykładem dla innych muzeów karykatury na świecie. Brytyjski The Guardian zaliczył ostatnio warszawskie Muzeum Karykatury do “DZIESIĘCIU NAJLEPSZYCH muzeów w Europie, o których nigdy nie słyszałeś”. Eryk Lipiński stworzył Muzeum w atrakcyjnym miejscu w Warszawie. Tuż obok Placu Zamkowego, ale na zacisznej ulicy Koziej.

Pewnie dlatego urząd pani prezydent Hanny Gronkjiewicz – Waltz chce połączyć Muzeum Karykatury z Muzeum Warszawy. To ułatwi późniejszą przeprowadzkę Muzeum Karykatury do jakiegoś magazynu. A atrakcyjną działkę i budynek przy ulicy Koziej sprzeda się deweloperowi. Miejsce przecudne, z ogrodem. Idealne na luksusowy burdel. Przepraszam, na klub Elit III RP.

Rodzeństwo Lipińskich będzie protestować. Ja już ich wspieram, choć z innej parafii jestem. Wspieram, choć boję się, że skończy się na społecznym wsparciu.

Nie wiem, czy rodzeństwo Lipińskich wspierało niedawny, podobny społeczny protest. W sprawie likwidacji Polskiego Instytutu Wydawniczego.

Również niezwykle zasłużonej dla polskiej kultury. Również założonego w obecnie „niesłusznej Polsce Ludowej”. Wydawnictwa kiedyś zadłużonego, ale, dzięki dyrektorowaniu Rafała Skąpskiego, już spłacającego długi.

Premier Tusk przed poprzednimi wyborami parlamentarnymi publicznie obiecał utrzymanie Państwowego Instytutu Wydawniczego. To umożliwiło program naprawczy. Ale PIW ma podobne obciążenie do Muzeum Karykatury. Ma kamienicę w atrakcyjnym centrum Warszawy. Likwidując PIW ministerstwo skarbu uzyska szmalcową nieruchomość. Sprzeda ją, albo przekaże innej, już stworzonej przez Platformersów, instytucji.

Politycy PO lubią powtarzać, że dali polskim artystom „wolność”. Dali, nie dali, ale jakaś wolność jest.

Nadal można uprawiać sztukę na ulicy. W kamienicach już nie, bo politycy PO sprywatyzowali je, skomercjalizowali kulturę. Nasze są ulice.

Piotr Gadzinowski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.