Bez kategorii

Zakochani w śpiewie i w Warszawie

Plansza z tytułem koncertu

Od dawna wiem, że każdy wykonawca ma swoich fanów. Wiem też, że na występy artystów – amatorów przychodzą ich znajomi i członkowie rodzin. Kiedy jednak występ owych amatorów nosi znamiona profesjonalizmu, to nikt nie może powiedzieć, że to „po znajomości”.

Tak właśnie było 1 lutego 2020 roku w Białołęckim Ośrodku Kultury, gdzie zespół wokalny Singin’ Warsaw zaprezentował widowisko muzyczno-teatralne Lovin’ Warsaw. W tych dwóch słowach mieści się kwintesencja widowiska. Mowa w nim bowiem o miłości i jej różnych obliczach: do muzyki, do drugiego człowieka, do pasji czy do miasta. Zapewne P.T. Czytelnicy domyślili się, że tym miastem jest Warszawa.

I tu pewna sugestia: jeśli, Szanowny Czytelniku, uważasz, że piosenka – to tylko wykonawca, nie czytaj dalej! Ktoś te utwory napisał i skomponował, więc ośmielę się wymienić kilkanaście nazwisk (nie tylko tych autorów, których chroni ZAiKS), a to może być… nudne.

Lovin' Warsaw - fot. Roman Soroczyński
Lovin’ Warsaw – fot. Roman Soroczyński

Charakteryzując widowisko, należałoby do określenia „muzyczno-teatralne” dodać również słowo „filmowe”. Bowiem co pewien czas na ekranie pojawiały się wypowiedzi różnych osób, które opowiadały, jak rozumieją miłość i jaki jest ich stosunek do Warszawy. Warto nadmienić, że w czasie emisji nagrań zespół bardzo szybko (co też jest miarą profesjonalizmu) przebierał się w inne stroje.

Artystki skradają się - fot. Roman Soroczyński
Artystki skradają się – fot. Roman Soroczyński

Podobał mi się sposób wykonywania utworów: były to zarówno wiązanki – z błyskawiczną zmianą tempa (Singin’ love w opracowaniu Joanny Kudelskiej i Pauliny Kardas oraz Medley warszawski), jak i piosenki zawierające całą czy niemal całą swoją treść. Artyści prowadzili widownię od Płonącej stodoły (muzyka – Czesław Niemen) do Mamony (autorstwa Grzegorza Ciechowskiego i Zbigniewa Krzywańskiego)  po drodze wskazując, że Jest taki samotny dom (skomponowany przez Krzysztofa Cugowskiego i Romualda Lipko do słów Adama Sikorskiego) i wyznając: Byłaś serca biciem (autor – Zbigniew Książek, kompozytor – Jerzy Dobrzyński). Specjalnie przy Płonącej stodole nie wymieniłem autorów słów, bo tu jest ciekawostka: napisali je Zbigniew Adrjański i Zbigniew Kaszkur, którzy funkcjonowali pod pseudonimem Marta Bellan. Dodam również osobiste wspomnienie: pamiętam, jak w 1967 (lub w 1968) roku utwór ten – podczas programu telewizyjnego pt. „Młodzieżowy Klub Piosenki – Po Szóstej” – śpiewał Czesław Niemen.

Żywiołowy taniec - fot. Roman Soroczyński
Żywiołowy taniec – fot. Roman Soroczyński

Podczas koncertu widzowie „zatrzymali się”, by zastanowić się nad mijającym czasem (24 smutki, skomponowane przez Grzegorza Turnaua do słów Jana Brzechwy), a za chwilę wyruszyli w – pokazany w niezwykle manualny sposób – szeroki świat (Zwiedzam świat autorstwa Bartosza i Piotra Waglewskich). Po takiej podróży pozostało rzec: Nauczmy się żyć obok siebie (słowa – Wojciech Kejne, muzyka – Zbigniew Wodecki). Czy w konsekwencji tej podróży można było zadeklarować: „Nie napiszę o miłości kolejnej piosenki” (Sutra autorstwa Natalii Przybysz z muzyką Bartosza Piotra Królika i Marka Piotrowskiego)? Nie wiem, ale zabrzmiało to ciekawie.

Zapyta ktoś: gdzie piosenki o Warszawie? Otóż, w niektórych opisanych wyżej utworach śpiewano o stolicy, a clou stanowiły mieszanki: Kaktus/Granda w opracowaniu Agnieszki Zielińskiej i Pauliny Kardas oraz wspomniany Medley warszawski w opracowaniu Zuzanny Falkowskiej.

Oczywiście, tak wspaniały koncert nie mógł obyć się bez bisowania. Zaszczytu tego dostąpiła Mamona. Jakże przewrotnie zabrzmiały słowa „Ta piosenka jest pisana dla pieniędzy!” w profesjonalnym wykonaniu amatorskiego zespołu!

Warto nadmienić, że autorką większości aranżacji utworów była Paulina Kardas – dyrygentka i skrzypaczka, absolwentka Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina w Warszawie, która od początku istnienia Singin’ Warsaw jest dyrektorem artystycznym zespołu. Przyznam, że dyrygowała grupą w sposób dyskretny, acz żywiołowy: tańczyła z zespołem  i często można było odnieść wrażenie, że jest jedną ze „zwykłych” uczestniczek zajęć. Zapewne taka konwencja jest zasługą Pani Pauliny, jak i autorki choreografii, Magdaleny Czapnik, która … również była wśród tańczących.

Paulina Kardas i Magdalena Czapnik na pierwszym planie - fot. Roman Soroczyński
Paulina Kardas i Magdalena Czapnik na pierwszym planie – fot. Roman Soroczyński

Dodajmy, że kostiumy zostały zaprojektowane przez Zuzannę Berlińską, zaś autorkami wspomnianych projekcji filmowych były Tamara Allina i Agnieszka Zielińska.

Zespół wykonał kilka utworów a capella, ale przy większości z nich nie mogło się obyć bez zespołu w składzie: Marek Lipski – piano, Wojciech Bylica – perkusja, Paweł Zwierzyński–Pióro – bas, Mateusz Szemraj – gitara.

Podziękowanie - fot. Roman Soroczyński
Podziękowanie – fot. Roman Soroczyński

Koncert był zapowiadany jako występ tętniącej energią mieszanki ludzi, których łączy miłość do śpiewu. Na potwierdzenie, że tak było, przytoczę słowa Gospodyni Obiektu – Dyrektorki Białołęckiego Ośrodka Kultury, pani Karoliny Adelt-Paprockiej:

– Fenomenalny koncert Singin’Warsaw: Lovin’Warsaw – mega energetyczny wieczór.

Finał koncertu - fot. Roman Soroczyński
Finał koncertu – fot. Roman Soroczyński

Autorem zdjęcia tytułowego jest Andrzej Łucjan.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.