Kultura

Żołnierz Królowej Madagaskaru w Teatrze Polskim

ZOLNIERZ KROLOWEJ MADAGASKARU fot. kasia chmura mPrint-23495

Żołnierz Królowej Madagaskaru Stanisława Dobrzańskiego miał swoją prapremierę  31 października 1879 roku. Wprawdzie trudno dotrzeć do informacji, gdzie to było, ale – na podstawie życiorysu Autora – sądzę, że  gospodarzem był Teatr Miejski we Lwowie, gdzie pracował on jako reżyser i kierownik artystyczny. Widowisko opowiada o miłosnym nieporozumieniu oraz o jednej z warszawskich rewii, w której kokietowanie mężczyzn przez piękne artystki było na porządku dziennym. Istotna jest tu postać Saturnina Mazurkiewicza – statecznego prawnika z Radomia, który otrzymuje pewną misję.

Mecenas Mazurkiewicz przed misją - fot. Katarzyna Chmura-Cegiełkowska
Mecenas Mazurkiewicz przed misją – fot. Katarzyna Chmura-Cegiełkowska

Na pomysł ponownego opracowania farsy Stanisława Dobrzańskiego wpadł dyrektor Teatru Letniego w Warszawie, Janusz Warnecki. Zaproponował tę przeróbkę Julianowi Tuwimowi, który był bardzo aktywny jako tłumacz, twórca nowych opracowań dawnych dzieł i autor utworów tworzonych od podstaw. W latach trzydziestych XX wieku odnowił on dziewięć różnych utworów, za co był chwalony przez wielu krytyków. Tadeusz Boy-Żeleński napisał: „Jedno przerobił, drugie poprawił, trzecie doprawił, inne wyrzucił i tak się rozbawił tą robotą, że w rezultacie napisał wszystko sam. Z pierwotnego tekstu oprócz pomysłu nie zostało nic” (cyt. za: Mariusz Urbanek, Tuwim. Wylękniony bluźnierca, Wydawnictwo Iskry 2013). Sam Julian Tuwim przyznał, że w Żołnierzu Królowej Madagaskaru zostawił tylko przebieg akcji, inaczej akcentując większość ról. Premiera wodewilu, w którym bardzo dużą rolę spełniała muzyka skomponowana przez Tadeusza Sygietyńskiego, miała miejsce 3 grudnia 1936 roku we wspomnianym Teatrze Letnim. Spektakl był – jak stwierdził Lucjan Kydryński w Przewodniku operetkowym – jednym z największych sukcesów teatrów muzycznych w latach trzydziestych.

Tancerki rewiowe - fot. Katarzyna Chmura-Cegiełkowska
Tancerki rewiowe – fot. Katarzyna Chmura-Cegiełkowska

Żołnierz Królowej Madagaskaru był dwukrotnie sfilmowany (w 1939 i w 1958 roku). Jest jednym z najbardziej lubianych wodewili, o czym świadczy już ponad pięćdziesiąt dotychczasowych premier teatralnych w całym kraju. Po długiej wędrówce przez różne sceny trafił do Teatru Polskiego im. Arnolda Szyfmana w Warszawie.

Jest to kolejny spektakl, który potwierdza znakomite przygotowanie zespołu aktorskiego Teatru Polskiego. Czy tylko aktorskiego? Nie! Sądzę, że ekipa techniczna włożyła dużo pracy w sprawne funkcjonowanie ceny obrotowej, dzięki czemu widz błyskawicznie przenosił się mieszkania Mąckich za kulisy rewii, by za chwilę znaleźć się w Hotelu Europejskim. Zachwycił mnie „samoistnie” przemieszczający się podest z fortepianem. Pstrokata scenografia Justyny Łagowskiej, kolorowe i błyszczące ubrania większości aktorów, a wreszcie znakomita gra świateł, powodują, że spektakl w pełni zasługuje na miano rewii.

Skoro rewia – to istotną częścią widowiska jest taniec. Opracowana przez Agnieszkę Brańską choreografia zawiera zarówno elementy klasyczne, jak i całkiem świeże. Proporcje miedzy nimi są wprost idealne, dzięki czemu błyskawicznie w miejsce kankana wchodzi walc.

Jeden z tańców - fot. Katarzyna Chmura-Cegiełkowska
Jeden z tańców – fot. Katarzyna Chmura-Cegiełkowska

Już dawno podkreślałem znakomitą akustykę Teatru Polskiego. Tutaj jest ona wzbogacona przez mikroporty, które posiadają aktorzy. Nie dziwię się temu, bo chyba wszyscy mamy świadomość, że śpiew bez mikrofonów – nawet w najbardziej akustycznej sali – nie przyniesie oczekiwanych efektów. I tu miałbym zastrzeżenia do śpiewu niektórych młodszych aktorów. Sądzę jednak, że już po krótkiej pracy w Teatrze Polskim nie będą oni mieli takich problemów.

Piosenki w spektaklu są bardzo istotne, bowiem scenariusz został potraktowany dosyć luźno i w niektórych sytuacjach jest tylko tłem do kilkunastu świetnych i ponadczasowych piosenek.

Myliłby się jednak ten, kto posądzałby, że scenariusz nie ma żadnego znaczenia. Owszem, ma! Sam Julian Tuwim podkreślał, jak na przebieg intrygi wpłynął … brak telefonów. W Słówku od przeróbcy… napisał: „gdyby w owych czasach były telefony – cała sztuka nie miałaby już absolutnie żadnego sensu; nawet by się nie zaczęła, bo Kamilla zatelefonowałaby do Mąckiego, zamiast mu różowy liścik do domu posyłać. Tak samo mama Mącka nie pchnęłaby biednego Mazurkiewicza za kulisy, lecz zadzwoniłaby tam po prostu… I w ogóle, na każdym kroku, myślimy sobie: po co ci ludzie tak pędzą i ganiają? Czyż nie łatwiej zatelefonować? Ale w tym właśnie sęk, że telefonów albo zupełnie jeszcze w Warszawie nie było, albo kilkanaście aparatów”.

Jest za to pociąg z Radomia do Warszawy. Jakżeż współcześnie – w porównaniu z deklaracją pewnego polityka – zabrzmiały słowa tłumaczące, że z Warszawy lepiej latać do Afryki, niż z Radomia. Skąd pomysł, aby lecieć do Afryki? Ten kontynent od dawna pasjonował syna mecenasa Mazurkiewicza, Kazia (nieokiełznany Krzysztof Kwiatkowski). O tym, że tytułowy Żołnierz Królowej Madagaskaru został „stworzony” przez Kazia, jego ociec dowiedział się dopiero za kulisami rewii.

Chyba nie pomylę się, jeśli napiszę, że bohaterem widowiska był właśnie mecenas Saturnin Mazurkiewicz. Warto przypomnieć, że „żyje” on do dziś w starodawnym powiedzonku: „Bój się Boga, Mazurkiewicz!”, znanym starszemu pokoleniu Polaków. Występujący w tej roli Zbigniew Zamachowski udowodnił, że jest wszechstronnym, wspaniale śpiewającym, aktorem. Wielkim zaskoczeniem dla mnie była Lidia Sadowa w roli Sabiny. Widywałem ją w znakomitych rolach dramatycznych, ale nie widziałem w roli komediowej. Tymczasem udowodniła, że i w tej dziedzinie ma ogromny talent. Sądzę, że obecny na premierze nestor polskich aktorów, niemal 99-letni Witold Sadowy, musiał być dumny z „uwnuczkowionej” przez siebie młodej aktorki.

Lidia Sadowa jako Sabina - fot. Katarzyna Chmura-Cegiełkowska
Lidia Sadowa jako Sabina – fot. Katarzyna Chmura-Cegiełkowska

Inni aktorzy również wypadli bardzo dobrze, ale nie dziwię się. Teatr Polski im. Arnolda Szyfmana w Warszawie jest znany ze znakomitego doboru zespołu aktorskiego. Jeśli do tego dodać rozbudowaną scenografię, świetne piosenki, to każdy widz powinien wyjść ze spektaklu w pełni usatysfakcjonowany.

Scena końcowa - fot. Katarzyna Chmura-Cegiełkowska
Scena końcowa – fot. Katarzyna Chmura-Cegiełkowska

Żołnierz Królowej Madagaskaru – premiera: 25 października 2018 r., Duża Scena Teatru Polskiego im. Arnolda Szyfmana w Warszawie

Autor: Julian Tuwim

Opracowanie tekstu: Krzysztof Jasiński

Reżyseria: Krzysztof Jasiński

Dekoracje i kostiumy: Justyna Łagowska

Opracowanie muzyczne: Krzysztof Herdzin

Choreografia: Agnieszka Brańska

Przygotowanie wokalne: Monika Malec

Asystent scenografa: Katarzyna Jeznach

Efekty pirotechniczne: Tomasz Pałasz

Producent wykonawczy: Justyna Kowalska

Asystent reżysera: Przemysław Pawlicki

Sufler: Małgorzata Ziemak

Obsada

Mazurkiewicz – Zbigniew Zamachowski

Kazio – Krzysztof Kwiatkowski

Kamilla – Joanna Pocica/ Marta Wiejak

Sabina – Lidia Sadowa/ Monika Kaleńska

Mącka – Joanna Trzepiecińska

Lemięcka – Ewa Makomaska

Grzegorz – Tomasz Drabek

Cabiński – Szymon Kuśmider

Mącki Senior – Piotr Bajtlik

Mącki Junior – Adrian Brząkała

Kapciuchowski – Adam Biedrzycki/ Wojciech Czerwiński

Żorżeta – Izabella Bukowska

Józia, Rózia, Fruzia – Adrianna Dorociak, Paulina Janczak, Monika Kaleńska, Milena Kanabus

Król Murzyński – Przemysław Pawlicki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.