
Obchodzone w grudniu Święta Bożego Narodzenia nierozerwalnie łączą się z kolędami. Święta szybko minęły, ale jeszcze w styczniu, a zwłaszcza w jego pierwszej dekadzie, było sporo okazji do śpiewania kolęd. Nie bez kozery można stwierdzić, że koncerty z kolędami cieszą się dużą popularnością. Kilka z nich zapowiadaliśmy w jednym z artykułów (zob. https://heroldtargowka.pl/koncertowy-kwartal/).

Podczas koncertów, oprócz kolęd, można usłyszeć pastorałki oraz różnorodne (mniej lub bardziej popularne) evergreeny świąteczne. Taki właśnie repertuar znalazł się w programie Świętogrania prezentowanego w Teatrze Ateneum. Aktorki i Aktorzy Teatru wykonywali rozmaite utwory świąteczne. Były tradycyjne kolędy, które dostojnie śpiewały między innymi Magdalena Zawadzka, Dorota Nowakowska i Magdalena Schejbal, natomiast ekspresywnie wykonywała je Olga Sarzyńska. Donośnym głosem śpiewał i melorecytował Krzysztof Gosztyła.

Jak zwykle bywa, miałem mokre oczy podczas kolędy Nie było miejsca dla Ciebie w wykonaniu Katarzyny Ucherskiej. Bartłomiej Nowosielski udowodnił, że nie tylko śpiewa, ale i doskonale tańczy. Przemysław Bluszcz, Paweł Gasztold-Wierzbicki, Jakub Pruski i niemal za każdym razem „wpadający na scenę w ostatniej chwili” Jan Wieteska zaprezentowali utwory z pastorałki Historia o Bożym Narodzeniu autorstwa Katarzyny Gaertner i Joanny Kulmowej.

Wśród nowszych utworów świątecznych znalazły się między innymi utwory skomponowane przez Jerzego Wasowskiego: Zimy żal w wersji instrumentalnej oraz Na całej połaci śnieg (słowa Jeremi Przybora) w wykonaniu Katarzyny Łochowskiej. Z kolei Julia Konarska zaśpiewała Bardzo smutną kolędę (muz. Jerzy Derfel, sł. Magdalena Czapińska), Krzysztof Tyniec Kolędę dla tęczowego Boga (muz. Grzegorz Turnau, sł. Jarosław Mikołajewski), a Marzena Trybała przejmującą Kolędę dla nieobecnych (muz. Zbigniew Preisner, sł. Szymon Mucha). Emilia Komarnicka doskonale zaprezentowała modny ostatnio utwór Mario, czy już wiesz (muz. i sł. Buddy Greene i Mark Alan Lowry, sł. pol. Piotr Nazaruk). Jan Wieteska udowodnił swoje duże możliwości głosowe, śpiewając m.in. utwór Mija rok (muz. Seweryn Krajewski, sł. Krzysztof Dzikowski) z repertuaru Czerwonych Gitar.

Bardzo dobrym pomysłem było zaproszenie do udziału w koncercie Orkiestry Pałacowej przy Terminalu Kultury Gocław pod dyrekcją Andrzeja Borzyma, która doskonale współpracowała z zespołem muzycznym pod kierownictwem Wojciecha Borkowskiego oraz reprezentującym wysoki poziom aktorom Teatru Ateneum.

Dzięki przeplataniu tradycyjnych kolęd z pastorałkami oraz utworami standardowymi widzowie przeżywali swoistą huśtawkę nastrojów: od zadumy i refleksji po śmiech. Wykonawcy przywołali atmosferę i doświadczenie świątecznego czasu. W ten sposób spełniły się słowa powtarzane przez Teatr Ateneum za Wojciechem Młynarskim:
Jest w tym chyba jakaś racja, że Święta w białych pól kobiercu, to jest magiczna operacja, czyniona na otwartym sercu.
Jak wiadomo, okres okołoświąteczny trwa bardzo krótko. Wobec tego Świętogranie niedługo zniknie z repertuaru. Mam jednak nadzieję, że już niedługo (raptem za jedenaście miesięcy!) wróci na scenę Teatru Ateneum.

O ile podczas Świętogrania wykorzystano jeden utwór Zbigniewa Preisnera, o tyle – jak łatwo się domyślić – podczas koncertu Zbigniew Preisner i Przyjaciele. „Stare i nowe kolędy”, zorganizowanego 5 stycznia 2026 roku w warszawskim Teatrze Wielkim – Operze Narodowej, wypełniły one cały program przedsięwzięcia. Nie było to jednak monotonne, bo każdy utwór brzmiał inaczej muzycznie. Prowadzący koncert bohater wieczoru opowiadał o okolicznościach powstania poszczególnych utworów, przypominając jednocześnie autorów słów, wśród których byli m.in.: Ewa Lipska, Stanisław Skoneczny, Jan Nowicki, Agata Miklaszewska, Szymon Mucha.

Zbigniew Preisner zwracał się również do publiczności z refleksjami odnoszącymi się do współczesnych realiów społeczno-politycznych. Wypowiedzi kompozytora, oszczędne w formie, lecz pełne znaczeń, niosły ze sobą melancholię i niepokój o przyszłość, a jednocześnie cichą, kruchą nadzieję na to, że wrażliwość i empatia wciąż mogą stać się punktem wyjścia do zmiany. Te słowa, wypowiadane bez patosu, subtelnie splatały się z muzyką, nadając całemu wieczorowi głęboki, bardzo ludzki wymiar. Uważam, że pozwoliło to widzom zrozumieć wiele spraw i kontekstów, chociaż i tak utwory Zbigniewa Preisnera od lat zajmują wyjątkowe miejsce w polskiej kulturze.

Osią emocjonalną całego wieczoru stały się refleksyjność, uniwersalizm przekazu, tęsknota za minionym i samotność. Kolęda dla nieobecnych w interpretacji Beaty Rybotyckiej zabrzmiała nastrojowo i przejmująco, przywołując pamięć tych, których przy świątecznym stole już z nami nie ma. To właśnie ten utwór – subtelny, prosty i pełen prawdy – jak zwykle wywołał największe wzruszenie publiczności.

Wyjątkowe interpretacje zaprezentowali pozostali soliści. Edyta Krzemień zachwyciła publiczność krystalicznym, perlistym brzmieniem Z tego będzie cud – kolędy niosącej nadzieję i światło, tak potrzebne we współczesnym, niespokojnym świecie. Przy okazji Zbigniew Preisner poinformował, że artystka wróciła z dwuletniego pobytu w USA, gdzie wystąpiła podczas… 650 koncertów! Jak szybko można policzyć, śpiewała niemal codziennie, co – przy tak wspaniale brzmiącym głosie – musiało być nie lada wysiłkiem.

Joanna Pocica nadała utworowi Uśnij, chociaż lęk zagłusza delikatności i kojącej intymności, a Maciej Balcar, śpiewając Kolędę w drodze, wprowadził słuchaczy w przestrzeń duchowej wędrówki i zadumy. Szczególnym momentem była także Kolęda dla Piotra w wykonaniu samego Zbigniewa Preisnera – osobista, skupiona, oparta na wspomnieniach przyjaciela kompozytora, Piotra Skrzyneckiego. W tym utworze autorowi partnerowali też pozostali artyści. Wokaliści zresztą kilka razy występowali wspólnie, a niespodzianką okazał się pełen uroku i mądrego przesłania występ 10-letniej Kalinki w roli kolędniczki.

Solistom towarzyszył zespół instrumentalny, złożony z wybitnych wirtuozów, którzy wspólnie zadbali o niezwykłą atmosferę i muzyczny wymiar wieczoru. W jego skład wchodzili między innymi: Dominik Wania – fortepian, Jacek Królik – gitary, Sławomir Berny – instrumenty perkusyjne.

Integralną częścią koncertu była obecność zespołu góralskiego Jana Karpiela-Bułecki. Góralskie brzmienia i opowiastki wniosły do programu pierwiastek pierwotnej tradycji, pięknie dopełniając refleksyjny charakter kompozycji Preisnera. To spotkanie różnych muzycznych światów – klasyki, poezji, tradycji ludowej – stworzyło spójną, poruszającą całość.

Janusz Stefański z agencji Prestige MJM, która była organizatorem trasy koncertowej Zbigniew Preisner i Przyjaciele. „Stare i nowe kolędy”, powiedział:
Kolędy Zbigniewa Preisnera od lat poruszają publiczność w sposób niezwykle osobisty. To muzyka, która nie ucieka od pytań o kondycję świata i człowieka, a jednocześnie daje przestrzeń do zatrzymania się i wspólnego przeżywania emocji. Cieszy nas, że ten projekt – tak ważny i ponadczasowy – ponownie spotyka się z tak dużym zainteresowaniem i wrażliwością publiczności.
Warszawski koncert potwierdził, że kolędy Zbigniewa Preisnera są ponadczasowe i uniwersalne. Nie opowiadają wyłącznie o świętach – mówią o tęsknocie, nadziei, pamięci i potrzebie bliskości. To muzyka, która trafia do każdego, niezależnie od wieku, wrażliwości czy światopoglądu.

Nieco inny charakter nosił doroczny koncert kolęd w wykonaniu Chóru Archikatedry Warszawskiej, zorganizowany 6 stycznia w Katedrze św. Jana na Starym Mieście. W programie koncertu – obok tradycyjnych kolęd i pastorałek – znalazły się utwory zaaranżowane specjalnie na to wydarzenie oraz na… 40-lecie Chóru. Przyznam, że, poza warstwą muzyczną, z wielkim podziwem patrzyłam na żywiołowość dyrygenta, Dariusza Zimnickiego. Niestety, podczas koncertu nie robiłem zdjęć.
Powoli kończy się okres śpiewania kolęd. Nie ukrywam, że wykorzystuję każdą okazję, by ich posłuchać, a czasem nawet pomruczeć pod nosem, do czego zachęcam i innych.