Wspomnienia młodzieńczych lat

R

Krótkie dni listopada to… długie wieczory. Zabierzmy się za czytanie książek. Dwie pozycje poleca Roman Soroczyński.

Od dawna uważam, że listopad jest nienajlepszym miesiącem roku. Brak słońca i liści na drzewach, wilgotne powietrze, krótkie dni i tak dalej. Ale może warto zamienić owe krótkie dni na… długie wieczory i zabrać się za czytanie książek? Przyznam, że i ja mam w tym względzie duże zaległości. Może nie chodzi o czytanie, ale o prezentację przeczytanych książek. Na początek dwie „warszawskie” powieści.

Pierwsza z nich, Lotnicho Marka Stokowskiego przywraca nam powiew lata… sprzed pięćdziesięciu lat. Jest wrzesień 1975 roku. Uczniowie liceum leżącego na warszawskim Okęciu często są zabierani z lekcji, by uczestniczyć w „spontanicznych” powitaniach zagranicznych delegacji. W pobliżu leży słynne lotnisko. Nie: nie „lotnisko”, a „lotnicho”!

Nie mówiło się inaczej, jak tylko: lotnicho. Zwyczajnie – lotnisko – tak mogli powiedzieć przyjezdni z daleka albo ludzie z innych dzielnic. Nam z Okęcia wprost nie wypadało posługiwać się wyrazem tak nieprzyzwoicie pospolitym. W naszym grubym, męskim słowie kryły się zażyłość, obeznanie i czuła namiętność. Więc zawsze: lotnicho, czyli nasza brama marzeń.

Dzięki dobrej znajomości języka angielskiego czworo maturzystów ze wspomnianego liceum uczestniczyło w powitaniu premiera Wielkiej Brytanii. Wywołali dużo radości Harolda Wilsona i jego małżonki, zatem w nagrodę zaoferowano im lot samolotem nad Warszawą. Ni stąd ni zowąd znaleźli się na północy Polski i – już na ziemi i wodzie – rozpoczęli kilkudniową, osobliwą podróż. W drodze wędrowcy mierzą się z absurdami i koszmarami PRL-u, a jednocześnie spotykają ludzi pełnych pasji i nadziei.

Marek Stokowski jest absolwentem Wydziału Polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego oraz podyplomowego studium działań edukacyjnych w muzeach. Przez cztery dekady pracował w Muzeum Zamkowym w Malborku. Członek Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Autor książek beletrystycznych i edukacyjnych. Spod jego pióra wyszły m.in.: Sny dla dorosłych i dla dzieci, Samo-loty, Stroiciel lasu oraz Kino krótkich filmów.

Lotnicho - okładka książki/ fot. Roman Soroczyński
Lotnicho – okładka książki/ fot. Roman Soroczyński

Wróćmy do bohaterów naszej opowieści, którzy dotykają tajemnic ukrytych za zasłoną codzienności, poznając przy tym potęgę miłości i przyjaźni. Ta peryferyjna odyseja pełna jest humoru, szalonych przygód i niespodziewanych zwrotów akcji. Przyznam, że z fascynacją pochłaniałem kolejne strony książki – nie tylko ze względu na przebieg akcji. Bowiem Lotnicho to niezwykła powieść ukazująca obraz mojego pokolenia. Przeżyłem sporo podobnych sytuacji [no, może kilka – przyp. RS], ale nigdy nie opisałbym ich tak pięknie, jak zrobił to Marek Stokowski.

  • Marek Stokowski, Lotnicho
  • Redaktor inicjujący: Paweł Pokora
  • Redakcja: Małgorzata Piotrowicz
  • Korekta: Renata Kufirska-Biegajło
  • Projekt okładki: Magdalena Wójcik
  • Reprodukcja obrazu na okładce: © Mariusz Stawarski
  • Zdjęcie autora: © Piotr Wiesław Rudzki
  • Retusz zdjęcia okładkowego: Katarzyna Stachacz
  • Redakcja techniczna: Igor Nowaczyk
  • Skład: Klara Perepłyś-Pająk
  • Wydawca: Wydawnictwo Lira, Warszawa 2024
  • ISBN: 978-83-67915-97-7

Młodszych bohaterów przedstawia Marcin Hawryszko na łamach książki Wychowany na Marymoncie. Pojawiają się tu historie z marymonckiego oraz żoliborskiego podwórka lat 80. i 90. Autor pokazuje, co robili i jak wychowywali się przestępcy najbardziej znanych grup kryminalnych w Polsce.

Głównym bohaterem jest Artur, który od małolata mieszka na Marymoncie. W murach podstawówki nr 53, na osiedlowych ławkach, a także od lokalnej społeczności chuliganów otrzymuje prawdziwą szkołę życia. Mimo to doskonale rozumie prawa rządzące tym specyficznym mikrokosmosem – albo jest z nimi, albo przeciwko nim.

Jak to często w przypadku Wydawnictwa Novae Res bywa, trudno znaleźć więcej informacji o autorze. Dogrzebałem się jednak i dowiedziałem się, że Marcin Hawryszko jest m.in. psychologiem sportowym, konsultantem psychoterapii pozytywnej. Jest autorem poradnika Uniwersalna technika osiągania stanu koncentracji.

Wychowany na Marymoncie - okładka książki/ fot. Roman Soroczyński
Wychowany na Marymoncie – okładka książki/ fot. Roman Soroczyński

Jak zaczynają się „przygody”, które w konsekwencji mogą zaprowadzić do grup przestępczych? Jak zwykle, niewinnie – od wygłupów w szkole, zaczepek, wagarów. Wkrótce jednak niebezpieczne wybryki i drobne kradzieże zaczynają sprawiać Arturowi przyjemność. Granica przesuwa się niezauważalnie w stronę świata grup przestępczych. Z dnia na dzień proca w rękach dzieciaków staje się pistoletem w dłoniach młodocianych bandytów. Aż pewnego dnia coś w Arturze pęka. Chce być inny. Korzenie trzymają go jednak mocno…

Patologia? Nie. Marymont. Patologiczne warunki w marymonckich domach i blokach rodziły patologiczne zachowania w szkole. Bójki, kradzieże portfeli czy torebek nauczycielom i nauczycielkom albo okradanie szatni to nie były odosobnione zjawiska.

W miarę upływu czasu Artur odsuwa się od swoich kolegów, którzy…

… akceptowali jego postawę i nie mieli pretensji. Czasami Artur miał nawet wrażenie, że zazdrościli mu tego, że w przeciwieństwie do nich, nie dał się wciągnąć w ten podły świat. Dodatkowo, ponieważ stał z boku, zdarzało mu się robić za terapeutę i doradcę, kiedy dawni kumple zwierzali mu się z problemów i z trudnych decyzji, jakie musieli podejmować. Artur nie ocieniał i nie potępiał.

Nasz bohater nie jest jakimś herosem. Wręcz przeciwnie: przeżywa rozmaite problemy, nie ukrywa też swojej miłości do Natalii. Patrzy jednak na świat perspektywicznie, widząc wiele niedoskonałości. Ot, choćby kwestia słabej sprawności fizycznej młodzieży. Jakie są tego efekty, widzimy podczas różnych zawodów sportowych [ze względu na kosmiczny dystans nie wspomnę o wynikach ostatnich igrzysk olimpijskich – przyp. RS].

Marcin Hawryszko zachował spójność akcji, jednak od czasu do czasu jego bohater powraca do przygód z wcześniejszych lat. Uważam, że taki sposób pisania nadaje powieści kolorytu, a zarazem wiarygodności. Tym bardziej, że Wychowany na Marymoncie przedstawia obraz Warszawy lat 80. i 90., o którym większość ludzi słyszała tylko w radiu i telewizji.

  • Marcin Hawryszko, Wychowany na Marymoncie
  • Redakcja: Maria Bicmann-Dębińska
  • Korekta: Konrad Witkowski
  • Okładka: Grzegorz Araszewski
  • Skład: Michał Kacprowicz
  • Wydawca: Wydawnictwo Novae Res, Gdynia 2024
  • Wydawnictwo Novae Res należy do grupy wydawniczej Zaczytani.
  • ISBN 978-83-8373-033-2

    Leave a comment
    Your email address will not be published. Required fields are marked *