Kultura

Krwawa rozprawa

Śmierć banderowcom fragment okładki

Pochodzę z miejscowości, w której mieszkało i mieszka kilka rodzin z ukraińskim rodowodem. Początkowo żyły one na uboczu, później jednak nastąpiła ich integracja z rodzinami, które przybyły na tzw. Ziemie Odzyskane z innych stron.

Wspominam o tym nie bez kozery. Mam bowiem przed sobą, opublikowaną przez Wydawnictwo Replika, książkę Śmierć banderowcom. Krwawa rozprawa z OUN-UPA.

Jej autor, Marek A. Koprowski, jest pisarzem, dziennikarzem, reporterem, od ponad dwudziestu lat zajmującym się problematyką wschodnią i losami Polaków na Wschodzie. Jako wysłannik kilku pism odbył ponad sto dwadzieścia podróży – od Brześcia po Sachalin i Kamczatkę, odwiedzając wszystkie kraje na postsowieckim obszarze. Plonem tych wypraw, oprócz tysięcy artykułów, jest też kilkanaście książek. Można wśród nich wymienić na przykład: Śmierć za Sienkiewicza! Prześladowania Polaków na Podolu 1918-1991; Kobiety kresowe; Dziewczyny kresowe; Inna Ukraina. Zakarpacie – tu się zaczyna i kończy Europa; Wołyń. Mówią świadkowie ludobójstwa; Akcja „Wisła”. Krwawa wojna z OUN-UPA; Wołyń. Krwawa epopeja Polaków; Narodziny ukraińskiego nacjonalizmu. Bandera, Szeptycki, OUN; Rzeźnicy z OUN-UPA. Bandera, Szeptycki i ludobójstwo Polaków. Koprowski jest laureatem nagrody Fundacji Polcul im. Jerzego Bonieckiego w 2007 r. za działalność na rzecz utrzymania kultury polskiej na Wschodzie.

Sądzę, że duża liczba książek napisanych na temat losów Polaków na Kresach spowodowała, iż Marek A. Koprowski pewne sprawy uznaje – cytując klasyka – za „oczywistą oczywistość”. Dlatego stosuje on pewne skróty myślowe, które niekoniecznie są znane przez wszystkich czytelników. Należy jednak przyznać, że książka Śmierć banderowcom. Krwawa rozprawa z OUN-UPA odsłania kulisy działania OUN-UPA na przełomie lat czterdziestych i pięćdziesiątych oraz ich rywalizację z sowieckimi organami bezpieczeństwa. Oparta została na obszernej literaturze polskiej, rosyjskiej i ukraińskiej, w której ważną rolę odgrywają dokumenty NKWD, MGB i KGB.

Wielu badaczy zajmujących się od lat badaniem ukraińskiego nacjonalizmu, nie chce jasno ocenić postawy arcybiskupa Szeptyckiego wobec UPA. Metropolita, który wielokrotnie piętnował zbrodnie, u kresu życia potępił winnych im banderowców. Uznał ich za nieszczęście dla Ukraińców i chciał dogadać się z Sowietami. Jednak działalność UPA, liczącej na wybuch III wojny światowej, znacząco to utrudniała. Cerkwi przyszło zapłacić za dwuznaczną postawę wobec ukraińskiego nacjonalizmu i nadziei pokładanych w ekspansji Adolfa Hitlera na wschód. Część duchownych przeszła na prawosławie, a część do podziemia, stając się, de facto, banderowską przybudówką. Sowieckie służby bezpieczeństwa, wiedząc o wsparciu udzielanym OUN-UPA przez Cerkiew, potraktowały ją jako poplecznika ukraińskiego nacjonalizmu – cel do bezwzględnego zniszczenia.

Śmierć banderowcom - okładka książki/ fot. Roman Soroczyński
Śmierć banderowcom – okładka książki/ fot. Roman Soroczyński

Autor szczegółowo opisuje proces, podczas którego Sowieci próbowali zdusić opór masowymi represjami. Paradoksalnie, jednocześnie wymierzali sprawiedliwość zbrodniarzom, których ręce splamiła polska krew na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Sowieckie organy odegrały więc, mimo woli, rolę mścicieli za rzezie na ludności polskiej. Koprowski akcentuje rolę, jaką odegrały Istriebitielne bataliony, które zostały powołane w celu obrony pozostałej przy życiu polskiej ludności przed ukraińskimi nacjonalistami. Moim zdaniem, w ogólnej ocenie sytuacji autor czasem miesza przyczyny ze skutkami – jak to ma miejsce w przypadku akcji „Wisła”. Stwierdza także:

Działaczom ukraińskim nie udało się zawrzeć sojuszu z polskim podziemiem. Podejmowane próby miały charakter lokalny i taktyczny.

I tu zabrakło mi przykładów takiej współpracy, jak na przykład podczas wspólnego ataku oddziałów UPA i WiN na Hrubieszów w nocy z 27 na 28 maja 1946 roku.

Kiedy wojna stopniowo dogasała, OUN usiłowała przypominać światu o swoim istnieniu, jednak wcześniejszy terror sprawił, że straciła społeczne poparcie. Jej członkowie nie mogli liczyć na jakąkolwiek pomoc ze strony chłopów, a nawet zaczęli się bać ich donosów. Ukraińskie podziemie OUN-UPA przestało istnieć w 1954 roku, kiedy ostatni przywódca został wydany przez swoich w ręce KGB. Od tej pory resztki struktur były szybko rozpracowywane i likwidowane. Sowietom nie udało się jednak w pełni wytępić ruchu, który obecnie na Ukrainie już otwarcie przeżywa swój renesans. Budzi to przerażenie wielu Polaków, których przodkowie zostali bestialsko pomordowani na Kresach przez banderowców. Autor jednoznacznie opowiada się po stronie tych, którzy widzą w tym zagrożenie. Ma do tego prawo. Czy jednak musi dezawuować dorobek innych publicystów? Stwierdza między innymi:

Wielu polskich historyków, współczujących wysiedlonym Ukraińcom, w ogóle nie dostrzega głównego celu OUN-UPA na tzw. Zakerzoniu, przyjmując ukraiński punkt widzenia w swoich publikacjach.

Nawet Grzegorz Motyka (sic! – RS) przyznaje, że żołnierze MGB byli znakomicie wyszkoleni i dobrze wyszkoleni do walk przeciwpartyzanckich.

Zastanawiam się, czy na tym polega rola dziennikarza. Wszak nie wszyscy Ukraińcy są nacjonalistami – tak, jak nie wszyscy Polacy popierają marsz „państwowy”. Niemniej warto przeczytać książkę Śmierć banderowcom. Krwawa rozprawa z OUN-UPA, by poznać wiele niuansów historii.

  • Marek A. Koprowski, Śmierć banderowcom. Krwawa rozprawa z OUN-UPA
  • Redakcja: Lidia Ryś
  • Korekta: Danuta Urbańska
  • Projekt okładki: Mikołaj Piotrowicz
  • Skład i łamanie: Dariusz Nowacki
  • Ilustracje na okładce i w książce pochodzą z domeny publicznej oraz zbiorów własnych Janusza Romaniuka
  • Wydawca: Wydawnictwo Replika, Poznań 2021
  • ISBN 978-83-66790-99-5

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.