Kultura

Nominacja do Nagrody Historycznej

Berlingowcy fragment okładki

Miło nam donieść, że Mikołaj Łuczniewski – Autor książki Berlingowcy w Powstaniu Warszawskim. Walki na Pradze i przyczółku czerniakowskim we wrześniu 1944 roku – został nominowany do Nagrody Historycznej Polityki 2021 za 2020 rok, której mecenasami są Stowarzyszenie Autorów ZAiKS oraz Dantex.

Radość jest tym większa, że książka była opisywana na naszym portalu (zob. http://heroldtargowka.pl/berlingowcy-w-powstaniu-warszawskim/). Wywiad z Mikołajem Łuczniewskim przeprowadził Roman Soroczyński.

Mikołaj Łuczniewski 2020 - fot. z prywatnych zbiorów
Mikołaj Łuczniewski 2020 – fot. z prywatnych zbiorów

Roman Soroczyński: – Serdecznie gratuluję nominacji do Nagrody Historycznej Polityki 2021 za 2020 rok za książkę Berlingowcy w Powstaniu Warszawskim. Walki na Pradze i przyczółku czerniakowskim we wrześniu 1944 roku!

Mikołaj Łuczniewski: – Dziękuję.

Na liście nominowanych występuje Pan jako Debiutant w kategorii PRACE NAUKOWE lub POPULARNONAUKOWE. Jednak w laudacji, opublikowanej w Polityce, prof. Włodzimierz Borodziej nazywa Pana klasycznym historykiem wojskowości. Jak młody człowiek czuje się w roli klasyka?

– Sądzę, że jeszcze trochę pozostało mi do tego, bym mógł się tak określać. Raczej upatrywałbym w tym, miłym określeniu, opisu posiadanego przeze mnie warsztatu historyka wojskowości – umiejętności czytania i interpretowania rozkazów powstałych ponad pół wieku temu, analizy meldunków spływających z frontu i im podobnych zagadnień.

Nie każdy pamięta, że Czytelnik otrzymując książkę historyczną ma przed sobą efekt wielu godzin pracy historyka: czytania tony dokumentów i wspomnień, które należy wpierw zweryfikować pod kątem autentyczności przekazywanych w nich informacji, a później jeszcze wybrać z nich najwartościowsze informacje, by żmudnie spleść je w jednolitą całość.

Warto podkreślić, że jest Pan również Autorem książki Polska dzieje mężnego narodu, o której napisano, że „powinna być na półce każdej małej Polki lub Polaka”. W pełni zgadzam się z tą oceną.

– Miło to słyszeć, jednak ocenę pozostawię Panu i Czytelnikom.

Większość portali informuje, że jest Pan absolwentem Akademii Obrony Narodowej oraz Uniwersytetu Wrocławskiego. Mam wrażenie, że kolejność była chyba odwrotna. Mam też trochę inne informacje na temat uniwersytetu…

– Hmm… Kolejność jest prawidłowa – wpierw studiowałem na Akademii Obrony Narodowej. Co do informacji o studiach na Uniwersytecie Wrocławskim… chyba ktoś źle przeczytał mój biogram. Chociaż lubię Wrocław, jednak studiowałem na Uniwersytecie Warszawskim.

Co skłoniło Pana do studiowania historii?

– Powodów było kilka. Jednym z nich jest oczywiście fakt, że od dziecka interesowałem się historią – studiowanie tego przedmiotu było niejako naturalną koleją rzeczy. Prócz tego miałem powód dosyć prozaiczny – po studiach chciałem podjąć pracę jako nauczyciel w szkole. Aby zdobyć uprawnienia, musiałem pójść na uniwersytet.

Jest Pan uznawany za znawcę problematyki polskich sił zbrojnych na Wschodzie. Dlaczego ta tematyka?

– Tutaj znów ciężko jest odpowiedzieć jednoznacznie na to pytanie, ponieważ przyczyn było wiele. Najważniejszą chyba był moment, gdy, jak każdy student, stanąłem przed problemem wyboru tematu pracy magisterskiej. Zwykle szuka się tematu, który jest oryginalny i mało zbadany. Wtedy, mniej więcej osiem lat temu, powstawało sporo prac skupiających się na tematyce Armii Krajowej i Powstania Warszawskiego, coraz częściej też poruszano, modną dziś, tematykę podziemia antykomunistycznego po II wojnie światowej. A więc o tym nie chciałem pisać. W wyniku kwerendy w bibliotekach oraz rozmów z promotorem, prof. Romualdem Turkowskim, wyłonił się temat Przyczółka Czerniakowskiego – momentu podczas Powstania Warszawskiego, gdzie pojawiło się, praktycznie niebadane obecnie, ludowe Wojsko Polskie.

Wyjaśnię tutaj to, co powtarzam przy każdej okazji: umowną cezurą w badaniach nad historią WP na Wschodzie jest rok 1989. Prace powstałe do tego roku, chociaż część z nich jest na bardzo wysokim poziomie, wymagają weryfikacji zawartych w nich informacji. Po zmianie ustroju państwa prac dotyczących ludowego Wojska Polskiego powstało relatywnie mało – miejsce bohaterów spod Lenino zajęli bohaterowie spod Monte Cassino. Niestety, nie wszyscy publicyści czy historycy potrafili, bądź potrafią, spojrzeć na naszą zawiłą historię bezstronnie, stąd obecnie temat 1 Armii WP nie jest często poruszany.

Czy studia w Akademii Obrony Narodowej pomogły Panu w pozyskiwaniu wiedzy w tym zakresie?

– Jeśli mam być szczery, to nieszczególnie. Studiowałem europeistykę, więc przedmiotów związanych z historią ubiegłego wieku było stosunkowo niewiele.

Berlingowcy - okładka/ fot. Roman Soroczyński
Berlingowcy – okładka/ fot. Roman Soroczyński

Podstawą książki Berlingowcy w Powstaniu Warszawskim stała się wspomniana przez Pana praca magisterska, napisana pod kierunkiem prof. dr hab. Romualda Turkowskiego. O jakie elementy wzbogacił Pan książkę?

– Ciężko jest mi w pełni odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ już nie pamiętam. Proces ten trwał kilka lat, podczas których systematycznie uzupełniałem wspomnianą pracę magisterską o nowe źródła, odkrywane przy okazji pisania innych artykułów. Były to kolejne wspomnienia żołnierzy 3 Dywizji Piechoty, listy jednego z nich (kaprala Kruka, których kopie otrzymałem od rodziny), część dokumentów pochodzących z Instytutu Polskiego i Muzeum im. gen. Sikorskiego oraz część dokumentów i regulaminów Armii Czerwonej.

Podczas pisania książki sięgał Pan do dokumentów archiwalnych i do wspomnień, poszukując ich na Wschodzie i na Zachodzie. Jak długo trwało zbieranie czy uzupełnianie materiałów?

– Tak, jak powiedziałem wcześniej: intensywnie szukałem źródeł przez około rok podczas studiów, a przez kilka następnych lat uzupełniałem treść obronionej już pracy magisterskiej.

A jak długo trwało samo pisanie?

– Mniej więcej rok.

Uczy Pan historii w jednym z warszawskich liceów. Czy Pańscy uczniowie wiedzą o nominacji i czy dali Panu to odczuć?

– Nie mówiłem o tym uczniom.

Jakie są dalsze Pańskie plany pisarskie i/lub badawcze?

– Wygląda na to, że skupię się na dalszym badaniu historii Wojska Polskiego na Wschodzie – tematów do opracowania jest tyle, że spokojnie starczy dla kilku pokoleń historyków. Obecnie powoli (praca w szkole jest absorbująca, więc de facto na pisanie pozostają wakacje) pracuję nad kolejną książką, ale tematu nie zdradzę.

Dziękuję za rozmowę i życzę zdrowia oraz wielu sukcesów w każdej dziedzinie Pańskiej działalności.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.